Jesteś tutaj: Telekabel & digital tv >

Numer 5-6/2022

z Jerzym Straszewskim, prezesem Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej rozmawia Jerzy Papuga

Panie Prezesie, przed nami majowa konferencja operatorów telekomunikacyjnych w Zakopanem i tym samym chyba już na dobre wychodzimy z reżimu pandemicznego, który przecież przez minione 2 lata ograniczył tego typu imprezy…

Jerzy Straszewski, prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej

Tak jest, po dwóch latach pandemii wchodzimy ponownie w rytm dwóch corocznych konferencji PIKE – wiosennej i jesiennej – z osobistym udziałem zaproszonych gości i wszystkich uczestników. Co prawda uwerturę mieliśmy już jesienią ub. roku, kiedy w Łodzi spotkaliśmy się osobiście, ale jednak w obowiązującym wówczas reżimie sanitarnym, a konferencja w Zakopanem oznacza powrót do konferencyjnej normalności. Zresztą widać to po innych tego typu imprezach branżowych, które z miesiąca na miesiąc się rozpędzają, i bardzo dobrze, bowiem żadne spotkania hybrydowe nie zastąpią osobistego uczestnictwa. W swoim służbowym kalendarzu mam zapisanych na te miesiące wiele imprez branżowych, zarówno sektora medialnego jak i telekomunikacyjnego, co świadczy o żywotności rynku i odnawianiu osobistych kontaktów, również zagranicznych…

Jak pamiętamy wiosenne konferencje PIKE w odróżnieniu od międzynarodowych jesiennych koncentrują się na rynku krajowym i sprawach wewnątrzorganizacyjnych. Ale w tym roku będzie chyba inaczej?

Inaczej, bo to nie jest spokojny czas i chcemy podczas obrad oddać głos naszym przyjaciołom z Ukrainy, którzy już dziś kreślą plany dobudowy infrastruktury po zniszczeniach spowodowanych toczącą się wojną. Zamierzamy w Zakopanem podpisać z Ukraińcami specjalne porozumienie o ścisłej współpracy w trójkącie złożonym z krajowych regulatorów rynku – ukraińskich organizacji branżowych i PIKE, aby jak najbardziej wspomagać naszych partnerów w stawianiu ukraińskiego rynku z ruin. PIKE miało już doskonałe relacje z ukraińskimi operatorami w latach poprzednich, jeszcze przed zajęciem Krymu, ale wojna zmieniła wszystko i chcemy się mocniej zaangażować we wspieranie odbudowy. Wierzę, że inne organizacje branżowe naszego rynku się do nas przyłączą.

A inne tematy wiosennej konferencji?

Wiosenna konferencja to przede wszystkim walne Zgromadzenie Członków PIKE, gdzie przedstawimy sprawozdanie z rocznej działalności i dokonamy innych czynności wewnątrzorganizacyjnych, w tym uzupełnienia władz naszej organizacji. Dokonały się bowiem w minionym roku fuzje rynkowe i zmiany kadrowe, które powinny być odzwierciedlone w strukturze PIKE i organach Izby. Ocenimy oczywiście kondycję naszej organizacji i szerzej rynku kablowego, w szczególności przygotowanie Izby do nowy wyzwań rynkowych. A jest ich sporo – choćby dokonująca się na naszych oczach integracja rynku, fuzje czy zasadnicza zmiana modelu konsumpcji mediów i pojawienie się zjawiska umownie nazywanego „abonent hybrydowy”. Chcemy przyjrzeć się rynkowi z odmiennych punktów widzenia. Program konferencji przewiduje dyskusje przekrojowe, panele liderów rynku oraz specjalistyczne debaty poświęcone wąskim zagadnieniom technicznym czy prawnym, jak nowe klauzule umowne obowiązujące na naszym rynku. Program na bieżąco jest aktualizowany na stronie www.konferencjepike.pl, spodziewamy się kilkuset gości, a dla członków PIKE udział w WZC jest darmowy. Ale z punktu widzenia członków PIKE kluczowe będzie zainaugurowanie uroczystych obchodów 30-lecia istnienia naszej Izby. Dokładnie 2 kwietnia br. minęło 30 lat od zarejestrowania w sądzie wojewódzkim w Zielonej Górze poprzedniczki naszej organizacji (Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Operatorów Sieci Telewizji Kablowej). Chcemy to uczcić zarówno na konferencji wiosennej w Zakopanem jak i jesiennej w Toruniu.

Porozmawiajmy o minionym 30-leciu… Co by Pan uznał za największy sukces PIKE w minionym czasie?

Na pewno sukcesem mijającego 30-lecia jest spójność naszej organizacji i jej niezwykła wprost różnorodność i trwałość członkowska. W naszym przypadku możemy już nawet mówić o swoistym „długim trwaniu”, bo przecież towarzyszymy polskiej transformacji rynkowej od pierwszych jej chwil, aczkolwiek forma organizacyjna tej obecności podlegała ewolucji – od stowarzyszenia do izby gospodarczej. Drugą cechą konstytutywną jest otwartość PIKE na nowe zjawiska, zarówno rynkowe jak i organizacyjne, czego najlepszym przykładem są dwie nasze doroczne konferencje. Organizujemy je dosłownie od zarania naszej działalności, a ich ideą przewodnią jest niezmiennie zapewnianie sobie krytycznego oglądu naszych dokonań i oceny kondycji rynku z różnych punktów widzenia. Czyli, swoiste zaczerpnięcie świeżego powietrza, poszerzenie własnych horyzontów o nowe trendy i porównanie z innymi. To, muszę powiedzieć, przyniosło przez te 30 lat naprawdę doskonałe rezultaty, zarówno w postaci zdobywanej wiedzy i nowych umiejętności, jak i odważnemu wprowadzaniu zupełnie nowych rozwiązań rynkowych. Żeby wspomnieć tylko potrójną usługę czy budowę sieci światłowodowych. Znalazło to zresztą uznanie w postaci zakwalifikowania naszego rynku do infrastruktury krytycznej państwa. Nie bez znaczenia jest zbudowanie przez te lata także silnych relacji osobistych na naszym rynku. Tu każdy z każdym jest po imieniu i każdy na każdym może polegać. Ale PIKE jako izba gospodarcza wypracowała także swoje procedury, które z każdym rokiem ulepszamy, swoje zespoły robocze i doskonale wsparcie eksperckie no i prawdziwą perłę w koronie, w postaci Fundacji PIKSEL. Jest to nie tylko organizator naszych corocznych imprez, ale także codzienne zaplecze gospodarcze izbowej działalności, prowadzone niezawodną ręką prezesa Włodzimierza Zielińskiego. Dzięki Fundacji PIKSEL stoimy pewnie na dwóch nogach: organizacyjnej i gospodarczej i może dlatego potrafimy radzić sobie z sytuacjami kryzysowymi.

Dużo ich było w minionym 30-leciu?

Oczywiście mógłbym przytaczać konkretne przykłady, ale nie o to tu chodzi. Jeśli spojrzeć na minione 30-lecie to niewątpliwie działaliśmy (i działamy) w sytuacji swoistego stresu legislacyjnego, reagując nań poprzez permanentny udział w procesie konsultacji ustaw i rozporządzeń oraz w pracach Sejmu i Senatu nad konkretnymi projektami ustaw. Jest to jedno z naszych podstawowych zadań, począwszy od wypracowania wspólnego stanowiska, a skończywszy na aktywnym udziale w pracach komisji parlamentarnych. Jako ostatni spektakularny przykład takiego zaangażowania mogę przypomnieć ubiegłoroczne boje o nowelizację  ustawy o radiofonii i telewizji, zarówno tę rządową jak i poselską, zakończoną w tym ostatnim przypadku jak wiadomo wetem prezydenta, do czego wzywaliśmy. Tego typu działań podejmowaliśmy w minionych latach setki i zdecydowanie należy to zapisać PIKE na plus. Ale przecież jest jeszcze innego rodzaju działalność skupiająca się na relacjach z nadawcami i innymi dostarczycielami kontentu, sprzętu i technologii, działalność edukacyjna, codzienne relacje z regulatorami rynku czy organizowanie i prowadzenie obrotu prawnego na rzecz naszych firm. Doprawdy, olbrzymia działalność na wielu forach, którą skrzętnie dokumentujemy i która jest doceniana przez naszych partnerów.

Który z tematów wiosennej konferencji będzie wiodący?

Chcielibyśmy uczynić nim nasz rozpoczynający się jubileusz 30-lecia oraz zagadnienie pomocy Ukrainie w odbudowie zniszczonej infrastruktury i firm kablowych. Spodziewamy się, we współdziałaniu z KRRiT, wizyty odpowiednich osób z Ukrainy, które przybliżą nam tematy związane z toczącą się wojną oraz inne zagrożenia. Oprócz działań zbrojnych toczy się przecież wojna informacyjna i wojna w sieci. Chcemy być w tej mierze dobrze poinformowani nijako z pierwszej ręki, ponieważ stanowimy element infrastruktury krytycznej naszego państwa. Jak również chcemy odnowić i zintensyfikować stosunki z ukraińskimi regulatorem i ukraińskimi organizacjami tvk, tak aby w stosownym momencie przynieść pomoc tamtejszym operatorom. Czekamy także na podsumowanie kończącej się kadencji KRRiT, którego dokona przewodniczący Witold Kołodziejski. Z ciekawością oczekujemy wystąpienia prezes Warner Bros.  Discovery w Polsce Kasi Kieli, która zapewne opowie nam o zmianach na światowym rynku mediów i telekomunikacji. A poza tym rozwijamy całą paletę stałych tematów rynkowych, którą chcemy przedyskutować wspólnie z nadawcami i innymi uczestnikami rynku. 

Wiosenna konferencja to również czas podsumowania minionego roku na WZC. Co udało się zrealizować, a co jest jeszcze do zrobienia?

Byłoby chyba przedwcześnie mówić o tym, jak WZC skwituje działania Zarządu i innych organów wybieralnych za miniony rok, ale jestem pewien, że złożone członkom PIKE sprawozdanie jest wyczerpujące i przejrzyste. Dla nas kluczowym zagadnieniem jest, w ślad za dokonanymi fuzjami rynkowymi, odzwierciedlenie tego w strukturze władz organizacji i jej bieżących działaniach oraz szybki powrót na normalne tory. Mamy cały pakiet uchwał w tej sprawie. Chcemy także, na nasze wewnętrzne potrzeby, ocenić sytuację na rynku i wskazać punkty krytyczne, na których powinniśmy skoncentrować naszą bieżącą aktywność. Natomiast cały pakiet spraw związanych z telewizjami lokalnymi przenieśliśmy na jesienną konferencję, koncentrując się obecnie na najpilniejszych bieżących zagadnieniach. Z moje perspektywy warto zastanowić się jakie jest miejsce operatorów tvk w zmieniającym się modelu konsumpcji mediów. Co dla przykładu przyniesie naszemu rynkowi fuzja P4 z UPC?

Właśnie, a jak Pana zdaniem wygląda kondycja rynku medialnego i telekomunikacyjnego po pandemii? W jakim kierunku oba rynki będą się rozwijać?

Rynek telekomunikacyjnych wychodzi z pandemii z wielkimi nadziejami na bardzo szybkie uruchomienie zapowiadanego 5G, ale do tego potrzeba wznowienia prac nad zahibernowanym kodeksem łączności elektronicznej i określonego wysiłku inwestycyjnego, także operatorów tvk. Wydaje się też, iż nacisk będzie wywierany na nowe inwestycje w cyberbezpieczeństwo i wygodę abonenta, sieci światłowodowe i przyjazną infrastrukturę budynkową. Ale wojna na Ukrainie, nie da się ukryć, musi nieco skorygować nasze postrzeganie tych spraw i to zapewne będzie przedmiotem kolejnej jesiennej konferencji PIKE. Rynek medialny zaś czekają zmiany wskutek dokonanych w skali globalnej fuzji i przejęć, szczególnie połączenia Discovery i Warnerem. Byłoby kapitalnie dla naszego krajowego rynku, by fuzja ta przyniosła lawinę jakościowego kontentu, którego nam przecież nigdy dość. Zresztą z punktu widzenia abonenta jest tu naprawdę nieźle: mamy Netflix i inne platformy, wejście na polski rynek zapowiada platforma Disney,a… Tyle tylko, że chcielibyśmy wreszcie uporządkować i uczynić bardziej sprawiedliwym łańcuch wartości, generowany na rynku kontentu. O to ubiegamy się od jakiegoś czasu, także w kontaktach z regulatorami i jesteśmy gotowi podjąć negocjacje z naszymi partnerami rynkowymi. 

Jak na tym tle rysuje się przyszłość rynku- czy fuzje P4 z UPC jest sygnałem nowego etapu?

O tym właśnie chcemy w Zakopanem dyskutować, bo przecież fuzja UPC i P4 to nic innego, jak dobitny znak zapowiadanej od wielu lat konwergencji mediów. Operator mobilny przejął czołowego operatora tvk, co to zmieni i z jaką nową jakością będziemy mieć do czynienia? Bo przecież nie chodziło w tym wszystkim tylko o to, aby duży połknął mniejszego… Bardzo jestem ciekaw wizji, jaka w tej sprawie zaprezentuje prezes Harion i mam sygnały, że rynek na to czeka jako na  jedno z głównych wydarzenia konferencji w Zakopanem. Wraz z prezesem Fundacji PIKSEL Włodzimierzem Zielińskim zapraszam więc wszystkich pod Tatry, gdzie jak dawniej przygotowaliśmy wyborny pakiet wydarzeń towarzyskich i kulturalnych, z których zawsze słynęły nasze konferencje. Nawet zapowiadana na koniec maja aura ma być ustabilizowana i słoneczna, a z naszego pięknego konferencyjnego hotelu Nosalowy Dwór roztacza się przecież niezapomniany widok na Tatry… Do zobaczenia zatem w Zakopanem.

Jerzy Papuga  

Obydwa rządowe projekty ustawy o wsparciu gospodarstw domowych w zakupie dekodera naziemnej telewizji cyfrowej były projektami pilnymi, a to dla Wiejskiej oznaczało przyspieszony tryb pracy nad ustawami i pogoń za uciekającym czasem. W tym przypadku dotyczyło to dwóch projektów ustaw w tej samej sprawie i to uchwalanych niemal w jednym czasie. Nieledwie atrament prezydenta Andrzeja Dudy wysechł na pierwszym tekście, trzeba było przyjmować go nowelizując i to w duchu i literze poprawek opozycyjnego Senatu. 

Tego typu gorączka w pracach parlamentarnych zdarzała się głównie z przyczyn polityczny, ale tu zaistniały jedynie przyczyny merytoryczne i w sumie dobrze się stało, że rząd się zreflektował i naprawił pierwotne rozwiązania- z korzyścią dla abonentów. Czasu było bardzo mało, nowy system nadawania wszedł w życie (na razie tylko w dwóch województwach) 28 marca br., dosłownie 48 godzin po podpisaniu ustawy.

Co warte podkreślenia znalazło się miejsce na szerszą niż zwykle współpracę przy wprowadzaniu poprawek zgłaszanych przez środowiska gospodarcze i dość merytoryczną dyskusję posłów i senatorów. Zapoczątkowanyw Sejmie przez ministra cyfryzacji Janusza Cieszyńskiego nowy trend przechodził co prawda różne koleje losu ( łącznie z odrzuceniem przez Sejm aż 5 słusznych poprawek Senatu) to jednak to, co się w pierwotnej ustawie ostało, zostało szybko podpisane przez prezydenta.Tymczasem rząd szybko zreflektował się, że może warto by na cito wrócić do niektórych rozwiązań senackich i słowo ciałem się stało. Po tym legislacyjnym sprincie mamy więc chybamaksimum tego, do czego rząd mógł się przyczynić we wsparciu gospodarstw domowych przy zmianie standardu nadawania, nie robiąc zbytniej krzywdy zarówno rynkowi jak i budżetowi państwa.

Ile na zakup?

Obydwie ustawy solidnie przypieczętowują to iż dotychczasowy standard emisji naziemnej telewizji cyfrowej, w związku z uwolnieniem częstotliwości 700 MHz na potrzeby budowy sieci 5G zostanie zastąpiony systemem DVB-T2/HEVC w I półroczu 2022 roku. Nowe kodowanie obrazu telewizyjnego musi być zgodne ze standardem HEVC ( H.265 lub MPEG-H cz. 2).I choć obejmie wyłącznie odbiorców telewizji naziemnej, to nie pozostaje bez wpływu na telewizję kablową i satelitarną, szczególnie w kwestii obrotu dekoderami. Rząd pierwotnie przewidział limit 280 mln, później podniesiony do 620 mln budżetowych złotych na wsparcie dla odbiorców naziemnych posiadających stare telewizory lub dekodery, mogących stracić wskutek wprowadzenia nowego standardu dostęp do telewizji naziemnej. Szacunki Krajowego Instytutu Mediów mówią że spośród 13 mln gospodarstw domowych korzystających z naziemnej telewizji cyfrowej bezpośredni dostęp do sygnału może stracić nawet 2,3 mln domostw, co i tak stanowi wielką rzeszą odbiorców. Jak dowodził podczas prac nad pierwszą ustawą Instytut, mimo trwającej od paru miesięcy kampanii informacyjnej, mniej więcej połowa Polaków nie ma zielonego pojęcia o zmianie standardu naziemnej telewizji cyfrowej i ze stanu błogości może wybudzić ich jedynie telewizyjny blackout. Nowy standard już od 28 marca 2022 roku obowiązuje w województwach dolnośląskim i lubuskim, od 25 kwietnia będzie obowiązywać w kujawsko-pomorskim, pomorskim oraz wielkopolskim i zachodniopomorskim, od 23 maja w łódzkim, małopolskim, opolskim, podkarpackim, świętokrzyskim i śląskim, a od 27 czerwca w województwach lubelskim, mazowieckim, podlaskim i warmińsko-mazurskim. Rząd swoje kalkulacje wysokości wsparcia oparł na koszcie przeciętnego podstawowego dekodera cyfrowego, który zwykle nie przekracza 100 zł w detalu, poszerzając w drugiej nowelizacji wsparcie do 250 zł na wymianę telewizora- choć te wsparcia nie mogą się łączyć i jako takie(albo to- albo to) przypadają na jedno gospodarstwo domowe.

 Poprawka PIKE o  sprzedaży.

Na początku prac w Sejmie nad pierwszą ustawą min. Cieszyński poparł poprawkę precyzującą zasady sprzedaży dekoderów nieposiadających nowego standardu; nowe przepisy pozwalały prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej nałożyć karę (do 3 proc. roczny obrotów firmy) za oferowanie dekoderów niekompatybilnych z nowym standardem, pracujących tylko w standardzie DVB-T, bez HEVC. Rządowi chodziło o to, aby wyeliminować praktyki podszywania się pod nowy standard, które mogą wykorzystywać przeróżni wydrwigrosze, działający głównie na internetowych portalach aukcyjnych i w handlu elektronicznym (ostrzegał przed tym min. Cieszyński, obnażając fałszywe ogłoszenia o sprzedaży urządzeń). Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska wskazywał podczas prac parlamentarnych, iż pełno jest ofert urządzeń, które obsługują DVB-T2 lecz nie posiadają kodeka HEVC. „To trzeba koniecznie wspólnymi siłami wyeliminować”-postulował. Innymi postulatami środowisk gospodarczych była notyfikacja Komisji Europejskiej dla ustawy jako nowej formy pomocy publicznej wdrażanej dla wymiany dekoderów oraz rozszerzenia dofinansowania na zakup telewizora- skoro wbudowane weń funkcje zbliżone są do funkcji dekodera. PIKE w imieniu operatorów tvk skoncentrowało się w pracach parlamentarnych nauregulowaniu kluczowej sprawy obrotu dekoderami. Po wymianie argumentów na posiedzeniu sejmowej komisji Cyfryzacji Izba uzyskała deklarację min. Cieszyńskiego, że w rządzie dojdzie do doprecyzowania przepisu art. 30 ustawy stanowiącego podstawę nałożenia kary na przedsiębiorców telekomunikacyjnych sprzedających dekodery niewyposażone w nowy kodek HEVC. Ale Cieszyński jednocześnie zastrzegł, iż nie oznacza to zgody na jej ograniczenie tylko do sprzedaży dekoderów za proponowane ustawą dofinansowanie (co proponowała PIKE), skoro celem ustawy jest m.in. „ochrona konsumentów przed jakimkolwiek nabywaniem dekoderów telewizji naziemnej nieprzystosowanych do nowego standardu kodowania”. PIKE argumentowało, iż wielu przedsiębiorców telekomunikacyjnych dokonuje obrotu dekoderami na potrzeby telewizji kablowej i satelitarnej, które kodowania HEVC nie wymagają i trudno byłoby je za to karać. Finalnie w II czytaniu ustawy Cieszyński zaakceptował poprawkę doprecyzowującą definicje ustawowe i jednocześnie wyłączającą spod kary sprzedaż dekoderów „business to business”, co radykalnie zmieniło sytuację operatorów telekomunikacyjnych w stosunku do pierwotnego projektu. Karana ma być jedynie sprzedaż użytkownikom końcowym starych dekoderów (a nie np. ich obrót w ramach przedsiębiorstw telekomunikacyjnych, w tym operatorów tvk), oraz sprzedaż końcowa dekodera telewizyjnego „w rozumieniu procedowanej ustawy”.Czyli, jak podkreślał mec. Wojciech Szymczak z PIKE,tylko odbiornika cyfrowego „o którym mowa w art. 2 pkt 23a ustawy z dnia 16 lipca 2004 roku- Prawo telekomunikacyjne(…) niezawierającego wyświetlacza obrazu, umożliwiającego odbiór co najmniej sygnału naziemnej telewizji cyfrowej, zgodnego z wymaganiami, o których mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 132 ust. 3 tej ustawy”. Jeżeli odbiornik cyfrowy nie będzie umożliwiać odbioru sygnału naziemnej telewizji cyfrowej, to nie będzie dekoderem telewizyjnym w rozumieniu ustawy „i nie będzie następować czynność, która mogłaby być karana (sprzedaż dekodera telewizyjnego)”. Zabrakło co prawda zdania precyzującego, że chodzi o urządzenie nabywane przy pomocy ustawowego dokumentu potwierdzającego przyznanie świadczenia, ale i tak była to radykalna zmiana wobec pierwotnego projektu rządowego, który groził karami za każdy obrót innymi dekoderami. Ustawę w tym brzmieniu Sejm przyjął 424 głosami „za”, a kolejna nowelizacja tej zasady nie zmieniła.

Senat idzie (za) szeroko?

   Prace w Senacie poprzedziła krytyczna analiza Biura Legislacyjnego, która wytknęła ustawie m.in. brak czytelnych kryteriów przyznawania pomocy. Legislatorzy senaccy( a w ślad za nimi m.in. sen. Borusewicz i sen. Zdrojewska) zwrócili uwagę, że może skutkować to wyłudzeniami i oszustwami, a ponadto senatorowie domagali się jawności umowy z Pocztą Polską obsługująca cały system dopłat, dopatrując się tu możliwości przepłacenia. Swoje dołożyli też przedsiębiorcy w sojuszu z organizacjami niepełnosprawnych, reprezentujących osoby na co dzień korzystające np. z audiodeskrypcji. Chodziło głównie o to, aby dopłatą objąć też wymianę telewizorów, ułatwiających osobom niepełnosprawnym odbiór programów. Co prawda od grudnia 2019 roku każdy telewizor wprowadzany do sprzedaży w sklepach powinien umożliwiać odbiór sygnału telewizyjnego w nowym standardzie i nie ma już w handlu innych telewizorów, ale rząd przed tego rodzaju wsparciem jeszcze się w Sejmie wzbraniał. Jednak w Senacie szybko uległ tej argumentacji, wzmacnianej przez prezesa Kanownika bardzo szczegółowymi argumentami technicznymi, dotyczącymi m.in. nowej jakości dźwięku, lub możliwości podłączenia odbiornika do Internetu i ściągnięcia odpowiednich aplikacji przydatnych do audiodeskrypcji. Kanownik wielokrotnie powtarzał, że tylko kupując nowy telewizor mamy pewność odbioru nowego sygnału, a dekoder jest tu jedynie „przystawką”. Senat zdjął też ustawie limit budżetowy 280 mln zł, dochodząc do wniosku, że to niepotrzebny gorset, skoro dofinansowanie ma objąć nie tyle sam dekoder, ale „odbiornik cyfrowy”. A rząd, już w marcowej nowelizacji, limit podniósł do 620 mln zł- by uwzględniono w dopłacie telewizory. Zmodyfikowano także poprawkę odnosząca się do karania za sprzedaż, o którą walczyło PIKE. Aż dziewięć poprawek komisji senackich, zaakceptowanych przez rząd, zyskało wsparcie Senatu większością 98 głosów. I kiedy tak znakomicie uzgodnione poprawki powróciły do Sejmu w celu ostatecznego uchwalenia, wiceminister cyfryzacji AdamAndruszkiewicz zaskoczył posłów negatywną rekomendacją rządu aż dla pięciu z nich. Wypadła poprawka sen. Barbary Zdrojewskiej o otwartym limicie budżetowym, a także poprawka o jawności umowy z Pocztą Polską. Za to Sejm w pełni przychylił się do uzgodnionych z rynkiem poprawek odnoszących się już nie do dekodera, ale „odbiornika cyfrowego”. To znacznie poszerzyło katalog wsparcia, ale także zlikwidowało miecz Damoklesa w postaci kary za wewnętrzny obrót dekoderami niespełniającymi standardu pomiędzy operatorami telekomunikacyjnymi. Ustawa szybko została podpisana przez prezydenta, ale w zanadrzu czaił się pomysł rządu błyskawicznej nowelizacji- aby uporządkować nowe przepisy, a także wprowadzić rozwiązania wyjaśniające, komu należy się wsparcie. 

Nowelizacja idzie po rozum do głowy.

Celem kolejnej ustawy, ekspresowo przyjętej przez rząd, Sejm i Senat stało się przede wszystkim doprecyzowanie przesłanek uzyskiwania świadczenia na zakup odbiornika cyfrowego, jaki jest niezbędny do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej. Ustawa doprecyzowała pojęcie „odbiornik cyfrowy” poprzez dodanie słów „zawierający wyświetlacz obrazu albo niezawierający takiego wyświetlacza”- czyniąc tę normę po prostu bardziej czytelną. Największą zmiana dotyczyła art. 3, który w Senacie poddano ostrej krytyce jako nieprecyzyjny w zakresie przesłanek uprawniających do świadczenie na zakup odbiornika. Ustawa w znowelizowanej wersji stwierdza, że sytuacja materialna gospodarstwa domowego musi być „trudna” i że zakup „nie może stanowić zagrożenia dla zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych osób zamieszkujących dane gospodarstwo domowe”. Nie chodzi tu przy tym o sytuację, w której gospodarstwo domowe nominalnie nie dysponuje środkami, które może przeznaczyć na zakup stosownego urządzenia ( telewizora bądź dekodera), tylko o to że bez pomocy przewidzianej ustawą gospodarstwo to, z uwagi na konieczność poświęcenia innej podstawowej potrzeby życiowej, może być zmuszone do rezygnacji z dostępu do telewizji naziemnej. Ustawa ponadto różnicuje wysokość świadczenia według kryterium rodzaju odbiornika cyfrowego. Jeżeli odbiornik nie będzie zawierał wyświetlacza obrazu (dekoder) wysokość świadczenia wyniesie 100 zł a świadczenie na zakup odbiornika cyfrowego zawierającego wyświetlacz obrazu (telewizor) 250 zł. Przepisy ustawy nie będą mieć zastosowania do osób, które zrealizowały świadczenie przed ich wejściem w życie, czyli nabyły odbiornik cyfrowy z dofinansowaniem pomiędzy obowiązywaniem jednych a drugich przepisów. Natomiast osoby, które mają przyznane świadczenie, lecz jeszcze go nie zrealizowały, po wejściu w życie nowych przepisów będą mogły skorzystać z dofinansowania w nowej wysokości. Z punktu widzenia telewizji kablowych i satelitarnych istotną zmianą jest zakaz łączenia zakupu sponsorowanego dekodera z zakupem innej odpłatnej usługi np. dostępu do telewizji drogą satelitarną lub kablową. Chodzi po prostu o to, aby nie wspierać rynku komercyjnego i nie dopłacać firmom do ich dekoderów czy odbiorników oferowanych abonentom. Reasumując, z tego ustawowego wyścigu wyłania się mniej więcej taki stan, iż uprawniony obywatel będzie mógł, posługując się 100 lub 250 złotowym bonem, dokonać wymiany „odbiornika cyfrowego”, co stanowi swoisty rabat od ceny takiego urządzenia w detalu. A wcześniej wystąpić z uzasadnionym wnioskiem o przyznanie takiego świadczenia za pośrednictwem Poczty Polskiej, mając na to czas do końca b.r.

    • Numer 5-6/2022


    • Sportowe lato w telewizji


      Dwa wielkie wydarzenia sportowe są dla kilku nadawców okazją do zwiększenia liczby swych odbiorców i wpływów…

    • Zapraszamy do Zakopanego


      z Jerzym Straszewskim, prezesem Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej rozmawia Jerzy Papuga Panie Prezesie, przed…

    • Player.pl dla fanów motoryzacji


      MotorTrend to jedna z najbardziej uznanych na świecie firm- producentów programów motoryzacyjnych. Marka internetowa…

  • REKLAMA