Jesteś tutaj: Telekabel & digital tv > teletemat >> Prawo autorskie kulawo znowelizowane?

Prawo autorskie kulawo znowelizowane?

symbol-prawaPodpisana 16.08.2016 roku przez prezydenta nowela ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych została, po poprawkach komisji kultury (popartych przez rząd) uchwalona przez Sejm jednomyślnie, a Senat nie wniósł do niej żadnych poprawek. Tym samy zakończył się bezprecedensowy 12-letni okres niestosowania przez polską ustawę art.10 dyrektywy satelitarno-kablowej Rady nr 93/83/EWG z 1993 roku, przyznającego operatorom kablowym nabywanie praw do transmisji i licencji z pominięciem obowiązkowego pośrednictwa organizacji zbiorowego zarządzania. Prezes PIKE Jerzy Straszewski stwierdził po podpisaniu ustawy, że jest to „powrót do normalności i rządów prawa” poprzez przerwanie absolutnego i bezwzględnego monopolu ozz na tym rynku.

 

Jak przyznał podczas debaty w Senacie wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński, tak długi okres służył ozz „bo nie było w polskim prawie wyjątku dla telewizji kablowych”. Józef Kot z PIKE wskazywał podczas debat w komisjach parlamentarnych, że prawo autorskie od początku było obarczone tym skrajnym zaniechaniem, co izba sygnalizowała już na etapie wstępowania Polski do UE w 2004 roku, składając następnie w tej sprawie wnioski do KE. Jednak dopiero po 12 latach rząd, pod groźbą dotkliwych kar finansowych(rzędu nawet kilkudziesięciu mln zł rocznie) doprowadził do implementacji dyrektywy. Co prawda pierwotna wersja projektu ustawy ustalona przez rząd z KE dawała znacznie szersze uprawnienia, ale „kompromis” zawarty w sejmowej komisji kultury, zawęził stosowanie dyrektywy- znowu w interesie ozz. Co już dziś budzi uzasadnione kontrowersje interpretacyjne.

 

Jaki „kompromis” zawarto?

 

Wicepremier Gliński mówił w debacie senackiej, że jako minister kultury i dziedzictwa narodowego czuje się zarówno reprezentantem twórców jak „także tych wszystkich instytucji, które umożliwiają twórcom rozprzestrzenianie ich talentu i ich prac”. Posłużył się tym do obrony zawartego w Sejmie „kompromisu” – na tle spierających się o nowe przepisy ozz.

Z ustawy w toku prac w komisji sejmowej zniknął zwrot „w tym także na podstawie licencji” – nie tylko według PIKE lepiej oddający sens art. 10 dyrektywy, ale potwierdzony również w opinii MSZ jak i osobistym pismem Marii Martin-Prat (kierownik departamentu prawa autorskiego w KE) skierowanym do ministerstwa kultury. Mowa w nich o tym, że pełna implementacja art. 10 dyrektywy sat-kab musi dotyczyć także licencji – co w istocie sprowadza się do wąskiego albo szerokiego rozumienia sformułowania „transferred/ przeniesione”. Znamienne, że na te trudności interpretacyjne wskazywały również ozz.

Komisja sejmowa zmieniła także, przy aprobacie rządu, zapis mówiący o własnych nadaniach (na „transmisje”), czego zażarcie bronił wicepremier Gliński – jako korzystniejszego dla ozz i wprost przetłumaczonego z art. 10 dyrektywy. Bronił, jak się szybko okazało, w kontrze do niektórych ozz inaczej definiujących swój interes; cześć ekspertów lansowała tłumaczenie angielskiego pojęcia „transmisje” na „utwory”. Poprawki to postulujące co prawda upadły – ale ujawniły istotne różnice pomiędzy SFP a ZAIKS. Nie potrafiące zawrzeć kompromisu zostały więc szybko pogodzone przez ministra kultury – który literalnie przyjął tłumaczenie pojęcia znanego z dyrektywy. Inną sprawą jest poprawne zrozumienie zakresu dokonanej regulacji – sprowadza się ono do tego, czy ustawa dotyczy tylko transmisji utworów własnych, czy też wszystkiego, co emitowane jest przez nadawcę, bez różnicy pochodzenia. O ile pierwotna wersja ustawy nie budziła tu sporów interpretacyjnych, to zmieniona, np. zdaniem prof. Jana Błeszyńskiego, może umożliwić całkowite pominięcie ozz w procesie nabywania praw. Ponadto, ustawa posługuje się niezdefiniowanym w niej pojęciem „jej własnych transmisji”, co zdaniem m.in. ekspertów z Biura Legislacyjnego Senatu, wzbudzi kolejne kontrowersje.

 

PIKE za neutralnością technologiczną

 

W opinii PIKE do projektu ustawy przesłanej komisjom parlamentarnym wskazano przede wszystkim na fundamentalne znaczenie neutralności technologicznej – co wyrażałoby się w zastąpieniu starego pojęcia „operatora sieci kablowej” neutralnym technologicznie pojęciem „reemitent”– odnoszącym się m.in. do operatorów satelitarnych bądź internetowych. Izba wskazywała przy tym na stanowisko minister Cyfryzacji Anny Streżyńskiej z konsultacji międzyresortowych, jako właściwego wobec dokonujących się zmian technologicznych i różnych form świadczenia usług na rynku. Poparcie dlań w konsultacjach międzyresortowych wyszło również z ministerstwa kultury, które wskazało, że merytorycznie słuszne jest zrównanie sytuacji prawnej wszystkich kategorii reemitentów na gruncie polskiego prawa autorskiego a „takie rozwiązanie ma miejsce w wielu krajach UE”. PIKE w swym stanowisku zaznaczyło, że narzuca to również dyrektywa ramowa 2002/21/WE, mówiąca wprost, że „regulacje prawne muszą zagwarantować neutralność technologiczną przyjmowanych norm prawnych”. Jednak w toku prac parlamentarnych ministerstwo kultury zmieniło front mówiąc, że na „neutralność technologiczną” przyjdzie czas niebawem, kiedy ustawa o prawie autorskim „będzie zmieniana kompleksowo”. Ale praktycznie oznacza to, że umowy zawarte z podmiotami reemitującymi są głęboko odmienne; PIKE wskazało tu na operatorów satelitarnych, którzy korzystali do tej pory z wielu udogodnień, m.in. w zakresie stawek zasadniczo różnych dla platform i operatorów.

 

Opr. J. Papuga, więcej w numerze 9/2016

    • Numer 11/2017


    • Telewizja w internecie


      Jeszcze kilka lat temu by obejrzeć w telewizji ulubiony serial, widz musiał czekać na konkretny dzień tygodnia i…

    • Zmieniamy się dla widzów


      TELEKABEL & digital tv rozmawia z Danielem Reszką, Vice President, Youth & Emerging Brands CEE w spółce…

    • Epic Drama


      14 grudnia ub. r. do oferty wybranych operatorów dołączył nowy kanał tematyczny Epic Drama. To stacja z…